Marzenia

Warto mieć marzenia, nie tylko po to żeby o nich śnić, ale przede wszystkim po to by je realizować. Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić 😉 Z własnego doświadczenia wiem, że najtrudniej jest zacząć. Od ładnych paru lat marzyłam o wycieczce do Tajlandii… Nawet już przygotowywałam się do niej… mentalnie… 😉 Na przeglądaniu atrakcji, cen biletów lotniczych
i słuchaniu ciekawych historii od koleżanki, która już tam była, moje działania na tamten czas się zakończyły.

Tym razem to mój mąż przekonał mnie, że nie ma sensu już dłużej czekać.

Zatem bilety mamy już kupione! Jedziemy w listopadzie! 🙂

Ciekawostki

Kalendarz

W Tajlandii obowiązują dwa kalendarze: gregoriański (taki jak w Polsce) i buddyjski. Pierwszy wskazuje, że mamy rok 2019, jednak według drugiego 2562. Jak to możliwe? Tajlandia to w większości buddyjski kraj. Lata liczone są tam od śmierci Buddy, który zmarł w 543 roku przed Chrystusem. Ciekawe, prawda?

To nie koniec różnic. Nowy rok obchodzą w kwietniu 😉 Na szczęście dla ułatwienia kontaktów międzynarodowych Tajlandia od ponad 70 lat nowy rok zaczyna w styczniu, w dalszym ciągu dodając 543 lata 😉 Obchody noworoczne nadal są w kwietniu ale nie mają one już wpływu na oficjalną datę.

Poniżej jako dowód możecie zobaczyć zdjęcie mojej siostry, która była w Tajlandii w 2012 roku (według kalendarza gregoriańskiego). Był to zarazem 2555 rok buddyjski co możecie zobaczyć na opakowaniu bułki. Zwróćcie uwagę na datę ważności: 22.12.55 🙂

Ceny

Częstym zjawiskiem w Tajlandii są podwójne ceny. Wyższe dla turystów i nawet dziesięciokrotnie niższe dla miejscowych. W ten sposób tajowie dbają o swoich i o gospodarkę kraju. Może to być niezauważalne dla przyjezdnych. Dlaczego?

Język tajski składa się ze znaków, które dla turystów są kompletnie niezrozumiałe. Tajskie liczby wyglądają jak szlaczki, których dzieci uczą się rysować na początku podstawówki. Dla obcokrajowców ceny zapisywane są cyframi europejskimi, a dla miejscowych tajskimi, lub też pisane słownie po ichniejszemu.

Podobno można się targować. Jedyne co trzeba znać to podstawy języka, żeby umieć zapytać o cenę. Umiejętność liczenia po tajsku też może okazać się niezwykle cenna. Planujemy nauczyć się kilku zwrotów związanych z robieniem zakupów. Myślę, że zdążymy. W końcu mamy na to jeszcze 3 miesiące 🙂

Kiedy jechać – pogoda

3 pory roku

W Tajlandii są trzy pory roku deszczowa, zimna i gorąca. Wybraliśmy porę zimną, co w rzeczywistości oznacza od 20 do 30 stopni Celsjusza. Dla tajów ten okres może wydawać się chłodny ze względu na wysoką temperaturę jaka panuje w okresie gorącym, a mowa tutaj o 40 stopniowym upale. Moja koleżanka była tam w porze monsunowej i opowiadała,
że intensywne ulewy zdarzały się codziennie wieczorem przez około 2 godziny. 

Mając swobodę w wyborze daty urlopu zdecydowaliśmy się na porę suchą. W czasie naszego pobytu na wyspach, będzie około 30 stopni, zaś na północy kraju temperatura może być nieco niższa.

Plan podróży

Nie korzystamy z żadnego biura podróży. Chcąc mieć większą swobodę, wycieczkę organizujemy sami. Planujemy zrobić objazdówkę po całej Tajlandii. Mówiąc całej mam na myśli centrum, północ i południe. Loty wewnętrzne są tak tanie, że w większości wybierzemy je jako środek transportu na większych odległościach. Krótsze trasy będziemy mogli przemierzyć pociągiem, autobusem lub taksówką, która jest tam podobno bardzo tania.
Wycieczkę planujemy prawie na 3 tygodnie, właściwie po odjęciu lotów, zostanie nam 19 pełnych dni na wakacyjne szaleństwa.

Miasta

Bangkok

Lądujemy w Bangkoku, gdzie spędzimy kilka dni zwiedzając najważniejsze zabytki. W między czasie zamierzamy poznać tajską kuchnię. Widzieliśmy nawet oferty nauki gotowania. W stolicy Tajlandii mieszka polak, którego kiedyś poznałam. Kilka lat temu ożenił się z Tajką i od tamtego czasu razem tam mieszkają. Jeżeli będą mieli czas to chcielibyśmy się z nimi spotkać.

Chiang Mai i Chiang Rai

Po kilku dniach lecimy na północ do Chiang Mai aby zobaczyć tam białą świątynie, która pod względem architektonicznym robi niesamowite wrażenie już na samych zdjęciach. Stamtąd planujemy udać się do jeszcze jednego pięknego miasta Chiang Rai. To w dalszym ciągu mocno turystyczne miejsca, ale ludzi jest znacznie mniej jak w stolicy kraju i na wyspach.

Góry

Po kilku dniach spędzonych w miastach planujemy udać się na łono natury – do górskiego parku narodowego Doi Inthanon. Jest tam też najwyższy szczyt Tajlandii o tej samej nazwie liczący 2565 m. n.p.m.

Morze

Po szaleństwach w miastach i wysiłku w górach zamierzamy odpocząć na wyspach, przy błękitnej wodzie, złocistych plażach i bujnej okołorównikowej roślinności.

Planowane atrakcje

Atrakcje będziemy planować do końca października, w końcu nie łatwo jest poznać kraj nie będąc w nim. Jak narazie staramy się czytać relację tych, którzy już tam byli i mają sporo miejsc do polecenia. Na pewno planujemy zrobić zakupy
i zdjęcia na pływającym targu.

Festiwal Światła

Dowiedzieliśmy się, że w czasie naszego pobytu w Chiang Mai będzie organizowany jeden z największych festiwali puszczania lampionów. Tak zwany festiwal światła.

Najwyższy szczyt Tajlandii

Po górach chodzimy dopiero od roku a już mamy na koncie kilka imponujących wypraw. W tym zimowa Kopa Kondracka, Giewont i Rysy. Tak jak pisałam, będąc w Tajlandii oczywiście musimy zobaczyć góry i zdobyć najwyższy szczyt.
Mam znajomego, który kieruje się zasadą, że w każdym nowym kraju zdobywa najwyższy jego punkt. Mowa tutaj o brytyjczyku, który mieszka teraz na stałe w Polsce. Oczywiście już dawno zdobył Rysy 🙂 Poradziłam mu, żeby nie jechał do Nepalu, bo będzie musiał wejść na Mount Everest – 8848 m n. p. m. 😉

Śmieje się z tej zasady, bo niedługo może okazać się naszą własną 😉 

Tajlandzkie owoce

Durian

Czy słyszeliście o najbardziej śmierdzącym owocu świata? Jest nim wielki owoc wyglądający jak głowa kolczastej maczugi. Mowa tutaj o Durianie, który przez swój intensywny zapach przypominający ser pleśniowy jest zakazany w komunikacji publicznej i hotelach. Dostępny jest od maja do sierpnia, dlatego najprawdopodobniej nie będzie nam dane go spróbować. Czytałam, że jego smak jest podobny do niczego 😉 Kiedyś spróbowałam cukierka z duriana, którego kolega z pracy przywiózł z Tajlandii. W smaku przypominał niezbyt świeżą cebulę… 

Banany, kokos, pomarańcze, ananas, pomelo, arbuz, jabłka różane, gujawa 

Owoce te są dostępne przez cały rok. I według tych co już tam byli smakują tak dobrze, że można się nimi zajadać całymi dniami. Szklanka soku ze świeżo wyciskanych owoców kosztuje tylko 2 zł 🙂 Będziemy je pić codziennie 🙂

Pakowanie

Ubrania

Planujemy wziąć tylko kilka kompletów ubrań, a resztę chcemy kupić już na miejscu. Tak żeby móc przywieźć do Polski odzieżowe pamiątki w nieco innym od naszego, orientalnym stylu. Na początku wspomniałem o mojej siostrze, która w 2012 roku była w Tajlandii. Przywiozła wtedy bardzo ładna sukienkę w kropki, którą możecie zobaczyć na zdjęciach.
Po 7 latach wciąż wygląda na nową. Liczymy, że uda się nam zrobić równie dobre zakupy dlatego planujemy zostawić wolne miejsce w walizce.
Ubranie są znacznie tańsze i przewiewne na tyle, żeby w ponad 40 stopniowych upałach człowiek nie czuł się jak w piecu 🙂

Apteczka

Na wszystkie podróże zabieramy ze sobą apteczkę. Planujemy wziąć prostą, niedużą. W planach jest też wykupienie ubezpieczenia. 

Jedzenie

Do Tajlandii można wwieźć 1 litr alkoholu na osobę. Może on się oczywiście przydać jako lekarstwo na trawienie 😉
A wracając do jedzenia to planujemy wziąć tylko tyle, ile będzie nam potrzebne w podróży.

Specjalne przygotowania

Preparat na komary tropikalne

Słyszeliśmy wiele o tropikalnych komarach, które przenoszą choroby takie jak malaria czy denga. Są one dość niebezpieczne dla człowieka, a w niektórych przypadkach potrafią nawet zagrozić kobietom w ciąży.
Michał znalazł spray ze specjalną substancją aktywną DEET. Środek ten został wymyślony dla żołnierzy stacjonujących w lasach tropikalnych. Jest bardzo silny. Można go stosować na skórę i ubrania. Trzeba tylko uważać na plastikowe elementy garderoby, ponieważ może spowodować ich uszkodzenie.

Za niecałe 100 dni będziemy w Tajlandii!

Już nie możemy się doczekać. Odliczanie prawie jak do studniówki 🙂 Kolejne miesiące poświęcimy na szczegółowe planowanie i rezerwację lotów wewnętrznych i noclegów.

O jakich wycieczkach marzycie?
Czy są takie, na które wciąż nie możecie się odważyć, choć wiecie, że kiedyś na pewno tam pojedziecie? 

Podzielcie się nimi w komentarzach. 

P.S. Może byliście już w Tajlandii i polecicie nam jakieś ciekawe miejsca? 
Będziemy wdzięczni za każdą sugestię 🙂