Moda w świecie biznesmenów

Ostatnio pisałam o garderobie kapsułowej. Czy pamiętacie ile elementów zawierała? Od siedmiu do ponad trzydziestu. Wyobraźcie sobie teraz, że możecie z niej zbudować tylko jedną, główną stylizację. Niemożliwe? A jednak!

Podobno przeciętny człowiek podejmuje codziennie 35 tys. różnych wyborów. Jednym z nich jest: w co się ubrać? Proces ten jest dla mózgu dość męczący, dlatego niektórzy decydują się na częściową jego redukcję. Jedną z takich osób był Steve Jobs, który niemal codziennie widywany był w czarnym golfie, jeansach i sneakersach. Również założyciel Facebook’a Mark Zuckerberg prawie zawsze ubiera szary T-shirt od Brunello Cucinelli. Wybieranie stroju stało się tak nieistotną czynnością, że wyeliminowali ją ze swojego życia na dobre. Po co? Dla zwiększenia produktywności i kreatywności. Czy to oznacza, że powinniśmy pójść w ich ślady?

Codziennie wybieramy w co się ubrać, starając się dostosować do okazji, pory roku i pogody. Z powyższego przykładu możemy się wiele nauczyć, ale nie chodzi o to by wyciągać z szafy co popadnie. Nie wyrzucaj z niej też wszystkiego by zapełnić ją czarnymi golfami lub szarymi koszulkami. Warto usprawnić codzienne wybieranie stroju choćby dlatego, że nie zawsze jest na to czas. Celem jednak nie musi być porzucenie różnorodności. Wręcz przeciwnie, dzięki temu pośpiech nie zmusi Cię do rezygnowania z dobrze dobranej stylizacji.

Oczywiście nie proponuję tutaj, żebyś ubierała się codziennie tak samo, bo kto ma 7 T-shirtów w tym samym kolorze? Mój kolega miał tyle białych koszulek. Przez jakiś czas chodził codziennie w identycznym stroju ale i on wrócił do większej różnorodności. Miał nawet czarny golf, a niektórzy nazywali go Stevem Jobsem 😉

Zbuduj bazę

Ostatnio wspominałam o braku bazy ubraniowej. Pomimo obszernej szafy wciąż możemy mieć problem z wybraniem dobrej stylizacji. Kiedy każde z naszych ubrań ma swój własny niepowtarzalny charakter, nie możemy połączyć ich w pary. Osobiście wyróżniające się ubrania nazywam gwiazdami 😉 Wybierając strój najpierw wybieram moją gwiazdę, a następnie do niej dobieram resztę.

Bez bazy ani rusz. Ona jest tutaj najważniejsza. Warto mieć kilka uniwersalnych rzeczy, które będą pasować do niemal wszystkiego. Ubrania te powinny być tak podstawowe jak to tylko możliwe. Zwykłe białe i czarne T-shirty bez dodatków, jednokolorowe spódnice/spodnie koszula, kardigan, torebka, buty, płaszcz.

Warto przejrzeć swoją garderobę pod kątem podstawowych elementów, których jej jeszcze brakuje i sukcesywnie ją uzupełniać.

Te najprostsze elementy można też rozbudować o rzeczy bardziej urozmaicone, choć ich dobieranie może być wyraźnie trudniejsze. Koszulki z prostym printem lub ozdobami, spódnice w plisę, z materiału posiadającego widoczna fakturę czy z ciekawym wykończeniem. Dodatki również mogą wzbogacić stylizację, o ile zachowasz w nich umiar.

Pięknemu się ustępuje

Oczywiście nie chodzi tutaj o ludzi tylko o strojny element ubioru;) Jeżeli chcesz by się wyróżniał, nie zakrywaj go innymi wzorami. Baza Ci w tym pomoże. Jeżeli spódnica jest wzorzysta, to na górę ubierz raczej prostą koszulę lub T-shirt. To pozwoli jeszcze bardziej podkreślić piękno Twojej gwiazdy.

Zasada ta tyczy się również strojnych fasonów, ilości i nasycenia kolorów, nadruków, napisów oraz koronek. Elementy charakterystyczne dobrze jest łączyć z prostymi.

Rzadko udaje się połączyć ze sobą dwa wzory. Najbezpieczniejszym sposobem będzie dobranie wzorzystego dołu do gładkiej góry i odwrotnie. Takie stylizacje są bardziej stonowane i eleganckie.

Znajdź kolor we wzorze. Jeżeli spódnica ma kolorowe kwiaty to bluzkę możesz wybrać w kolorze jednego z nich.

Problem nadkoordynacji

To pojęcie częściej spotyka się przy omawianiu mody męskiej, jednak wydaje mi się, że dotyczy ono kobiet w takim samym stopniu. Nie powinno się zakładać dwóch lub więcej rzeczy z tym samym lub złudnie podobnym wzorem. Najbardziej znaną modową wpadką w tym temacie jest dobieranie przez niektórych mężczyzn poszetki do krawatu.

Kobiety natomiast nie powinny nosić identycznych butów i torebki. Kiedyś panowała moda na łączenie tych dwóch elementów. Przyznaję, że w tamtych czasach to mi się podobało. Jednak obecnie lepiej już unikać nadkoordynacji.

Sam ten temat jest na tyle obszerny, że mam nadzieję napisać w przyszłości o tym osobny artykuł. Jeżeli się to uda, podlinkuje go też tutaj.

Buty całkowicie zmieniają strój

Nawet najbardziej elegancka sukienka połączona z adidasami nie będzie wyglądała tak oszałamiająco jak z butami na wysokim obcasie.

Warto je dopasowywać do okazji. Ważnym elementem przy ich doborze jest kolor. Eleganckimi butami, które prawie zawsze pasują do wszystkiego są beżowe szpilki w czub, o kolorze podobnym do odcienia Twojej skóry. Przy okazji cieliste szpilki znacznie wydłużają nogi 😉

Nosząc sukienki/spódnice do połowy łydki warto uważać na buty z poziomym paskiem wokół kostki. Optycznie skraca on nogi. Jeżeli koniecznie chcemy takich użyć to polecam wybrać model, nie oplatający bezpośrednio stawu skokowego.

Szybki test

Jeżeli w dalszym ciągu nie wiesz co z czym łączyć to proponuję zrobić szybki test.
Najlepiej i najłatwiej będzie jak na łóżku lub podłodze ułożysz ubrania tak jak wyglądałyby na Tobie. Bluzkę włóż w spódnicę/spodnie lub nałóż na nie. Dodaj obok buty i kolczyki, a marynarkę połóż pod bluzkę i klapami przykryj jej rękawy i boki. Popatrz na całokształt czy to do siebie pasuje. Jeżeli nie, to szukaj dalej. Jeżeli tak, to super! Polecam ten sposób, on naprawdę działa.

Ważna uwaga: Jeżeli na co dzień nosisz makijaż i akurat nie masz go na sobie, a włosy masz mokre po umyciu, to wypróbuj szybkiego testu zamiast przymierzać ubrania na sobie. Taka nie gotowa do wyjścia na pewno gorzej ocenisz tą samą stylizację niż jakbyś miała full make-up i pięknie wymodelowane włosy 😉

Szukaj inspiracji

Jeżeli w dalszym ciągu czujesz się niepewnie w zestawianiu ze sobą ubrań. Spokojnie. Jest na to sposób. Wejdź na Pinterest lub inną podobną stronkę (wg mnie Pinterest jest najlepszy) poszukaj stylizacji innych dziewczyn pod hasłami sukienki, dresses czy cokolwiek innego i szukaj inspiracji. A jeżeli spodoba Ci się coś na dziewczynie na ulicy, to podejdź do niej i zapytaj gdzie to kupiła. Jej na pewno zrobi się bardzo miło, a Ty dowiesz się gdzie takie cudeńko można dostać.

To tylko wierzchołek góry lodowej 😉

W tym artykule celowo nie dotykałam sprawy kolorów. Wymagają one osobnego (zapewne długiego) wpisu.

Tymczasem mam nadzieję, że przydadzą Ci się powyższe rady. Daj znać w komentarzach.