Dziś pierwszy dzień lata

Z tej okazji chciałabym zaprosić Was na podróż ukazującą sekrety kobiecego stylu z blogiem Les Quatre Saisons, co po francusku znaczy Cztery Pory Roku. To właśnie lato wybrałam na rozpoczęcie tej wspaniałej przygody.

W artykułach i na zdjęciach chcę Wam pokazać jak rozumiem piękno i kobiecość, co sądzę o najnowszych trendach i od czasu do czasu pochwalić się Wam zdjęciami z podróży. Ale najpierw powiem coś o sobie i jak to wszystko się u mnie zaczęło…

Przebojowość jako własny styl

Już jako mała dziewczynka lubiłam oryginalne połączenia i przebierałam się w ubrania moich starszych sióstr. Pamiętam jak w gimnazjum chcąc urozmaicić swój strój na Walentynki przykleiłam sobie do spodni bardzo dużo małych serduszek. W inny dzień postawiłam na zielone grochy, a w kolejny na niebieskie gwiazdki. Pomysł był bardzo prosty, potrzebowałam tylko parę arkuszy mieniącego się samoprzylepnego papieru i odrobiny wyobraźni. Do dzisiaj pamiętam te ciemnoniebieskie błyszczące gwiazdki.

W międzyczasie pojawiła się moda na noszenie spodni z brokatem. Oczywiście musiałam takie mieć! Później w sklepach zaczęły się pojawiać spodnie z dziurami. Sama przecierałam jeansy. Pomysłów było kilka: pumeks albo klucze, a z większymi dziurami pomagały nożyczki. Prawdziwą furorę robiła jednak kurtka. Była srebrna, błyszcząca i wyglądała jak ukradziona kosmonaucie. Bardzo ją lubiłam. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcie w słynnej puchówce wykonane przez moją sąsiadkę i przyjaciółkę z liceum.

Pomysł na biznes

Przez jakiś czas wydawało mi się, że wszystko to co kolorowe i błyszczące jest odmianą dla nudnych kolorów szarości, czerni i bieli, które wtedy dominowały w polskich sklepach. Pamiętam, jak jako nastolatka wpadłam na pomysł produkcji kolorowych butów i torebek. To byłby hit – pomyślałam. Będąc w odwiedzinach u siostry mieszkającej jeszcze wtedy w Anglii, chodząc po sklepach, nie mogłam wyjść z podziwu nad różnorodnością kolorów i fasonów tamtejszych ubrań, a w szczególności akcesoriów takich jak ozdoby do włosów i biżuterii. Jednak z biegiem lat mój pomysł na biznes okazałby się niezbyt udany, ponieważ to wszystko przyszło do nas po 3 latach.

Marzenia o wielkiej modzie

Tuż przed maturą natrafiłam na szkolnej tablicy na plakat promujący Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie. Zapragnęłam tam pójść. Jednak życie potoczyło się inaczej a ja dostałam się na studia na wyższą uczelnie. Na UJcie miałam dwie koleżanki, które oprócz studiowania ze mną na roku, były uczennicami wspomnianej przeze mnie szkoły. Raz nawet od jednej z nich dostałam bilet – zaproszenie na pokaz mody przedstawiający prace jej uczniów. Nie mogło mnie tam zabraknąć. Było to bardzo inspirujące doświadczenie, ponieważ głównym celem tego pokazu było zrobić coś z niczego, czyli np. ubrania z papieru. Ku mojemu zaskoczeniu udało się im stworzyć nawet piękną, długą prawie wieczorową suknię. Przez jakiś czas jeszcze myślałam o tej szkole. Wtedy to się nie udało, ale jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze 😉 Jak wszystko dobrze pójdzie to zapisze się na kurs szycia na maszynie a następnie się w taką wyposażę. W końcu świat mody nie może dłużej czekać na podbicie;)

W poszukiwaniu stylu

Dalej lubiłam dość oryginalne połączenia, o czym świadczyć mogą moje ulubione w tamtym okresie buty – fioletowe trampki na obcasie. Oczywiście nie zawsze były to trafne wybory, ale było w tym coś takiego co było tylko moje i dawało mi radość. Po latach przypominając sobie te wszystkie elementy garderoby wydaje mi się, że na jakiś czas zachłysnęłam się modą i nie do końca wiedziałam co to styl.

Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że to był zawsze mój styl! 🙂 Od tamtego czasu mój sposób ubierania bardzo ewoluował. Teraz w dalszym ciągu cieszą mnie nietuzinkowe elementy garderoby ale zaczęłam także doceniać klasykę. A od kilku lat jestem wręcz zakochana w sukienkach i spódnicach. Najwygodniejszymi i najbardziej efektownymi są te z materiałów zwiewnych i wycięte z koła. Swój styl opisałabym jako kobiecy ale nowoczesny zarazem. Wydaje mi się, że nie podążam ślepo za najnowszymi trendami. Modę traktuje raczej jako jedno ze źródeł inspiracji pozwalających urozmaicić styl o nowe elementy odpowiadające mojemu poczuciu piękna i charakterowi. Nie zawsze jednak noszę sukienki i spódnice. Są oczywiście takie chwile kiedy chętnie wskakuję w spodnie, np. kiedy wybieram się w góry, albo jeszcze lepiej kiedy idę zdobywać jakiś zimowy szczyt 🙂 na takie wyprawy polecam dobrze przemyśleć swój strój co by nie zmarznąć 😛

Odkurzenie starych pasji

Moje dawne marzenie o zajęciu się modą nie poszło w zapomnienie. Jednak wymagało odświeżenia. Pomogły mi w tym przychylne słowa dotyczące mojego wyglądu i sposobu w jaki dobieram ubrania. Nie raz też byłam pytana o sklepy w jakich coś kupiłam. Bardzo miłe było, kiedy dowiedziałam się, że koleżanka z pracy ma swoją ulubioną sukienkę wśród tych, które noszę.

Pomysł na pisanie bloga powstał pod koniec roku 2018. Pierwszym problemem była jego nazwa. Wiedziałam, że będzie to coś po francusku. Mam wielka słabość do tego pięknego języka. Pierwsza próba wymyślenia nazwy wymęczyła mnie okrutnie i niestety nie przyniosła upragnionych rezultatów. Jedyne, co przyniosła to ból pleców, który pojawił się po długim czasie siedzenia i szukania inspiracji w Internecie. Okazało się, że wszystko co jakkolwiek kojarzy się z modą lub podróżami jest już w użyciu. Nie chciałam też iść na łatwiznę. Spisałam wiele propozycji nazw od Le Soleil po Petit Jardin, ale mąż szybko sprowadził mnie na ziemię, wskazując, że słowo ‘petit’ występuje niemal wszędzie. Nie byłoby w tej nazwie nic oryginalnego.

Dałam sobie trochę czasu i po paru dniach odkryłam coś, co naprawdę świetnie mnie wyraża. Zdecydowałam się nazwać mój blog Les Quatre Saisons.

Les Quatre Saisons polubiłam od razu, choć przez pierwszy tydzień musiałam się przyzwyczaić. W Polsce mamy to szczęście, że gościmy wszystkie cztery pory roku. Poszczególne sezony a z nimi kolejne miesiące umożliwiają kobiecie pokazanie się z różnych stron. Warto wspomnieć tu też słynny cykl koncertów Vivaldiego Cztery Pory Roku, który dynamicznie oddaje ich żywiołowość. Dlaczego właśnie one? Myślę, że głównym powodem jest ich bogactwo – każda z nich jest inna i interesująca na swój sposób. Na moim blogu chcę zaprezentować wiele twarzy piękna i kobiecego stylu.

Podsumowując, znajdziecie tutaj wpisy o stylu, historii mody, najnowszych trendach, o modowych wpadkach i o wszystkim co z tą tematyką związane 🙂 Moim marzeniem jest aby dobrze rozumiane kobiece piękno poruszało świat:) Będziecie tutaj mogli również znaleźć wpisy z podróży, w których nie zabraknie modowych inspiracji innymi kulturami. Mam nadzieję, że znajdziesz tutaj coś dla siebie.

Witam Cię więc bardzo serdecznie i życzę miłej lektury 🙂 A zatem Bon voyage! 🙂